Szukaj

KatieJay w "Pytaniu na śniadanie" czyli jak to się wszystko zaczęło

KatieJay, 10 sierpień 2019
KatieJay w "Pytaniu na śniadanie" czyli jak to się wszystko zaczęło

13 listopada 2014.

KatieJay po raz pierwszy w telewizyjnej „Dwójce”,
w programie „Pytanie na śniadanie” :o)
Wielka trema. Dużo emocji. Wspaniałe doświadczenie!


Podczas rozmowy podzieliłam się moją
historią i moim życiowym motto:
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu!

Bo historia KatieJay to jest jedną z tych,
które dowodzą, że czasem koniec świata jest
początkiem Nowego, znacznie lepszego.

Pierwszym „końcem świata” był rozwód.
Drugim, groźba lekarza, że jeśli nie zadbam
o siebie, to kiepsko widzi moje dalsze lata.
Zapracowywałam się wtedy na śmierć.
I chciałam zadbać o dom, rodzinę, przyjaciół.
Usłyszałam kiedyś powiedzenie, że ciało
jest naszym najlepszym przyjacielem i nigdy
nas nie okłamuje. To prawda. Mój „system”
nie wytrzymał. Potem chciałam zmienić wszystko.
Chciałam uciec. Chciałam w końcu odpocząć.

Kierunek był mi w zasadzie obojętny.
Można powiedzieć, że „zakręciłam globusem”.
Wypadło na Warszawę. 11 lat temu.
Nie znałam tu nikogo. Wynajęłam mieszkanie.
Rozpoczęłam pracę w zupełnie nieznanej mi
dotąd branży. Poznałam czym jest praca
w korporacji – „zjawisko” niemal wówczas
nieznane w mojej rodzinnej miejscowości.

„Wszystko jest dla ludzi” głosi porzekadło.
I korporacje też. Znam osoby, które doskonale
funkcjonują w takim środowisku. Cenię sobie
wiele doświadczeń z tych lat. Z czasem moje
„uczucia do korpo” zostały wystawione na dużą
próbę. Uległam poważnemu wypadkowi…
i straciłam z dnia na dzień moją „cudowną pracę”.

Poważny uraz kręgosłupa. Śmiertelne przerażenie.
Czy będę znów w pełni sprawna? Kiedy?
Kiedy znów będę mogła podjąć pracę? I gdzie?
Z czego będę żyła do tego czasu? To był rok, który
określiłam wtedy jako Armagedon. Rozsypało się
wszystko. Nagłe rozstanie z ukochanym mężczyzną.
Nagłe kłopoty ze zdrowiem i skierowanie w trybie
pilnym na biopsję. Potem wypadek. Utrata pracy.
I na końcu informacja, że muszę opuścić wynajmowane
przeze mnie bardzo okazyjnie mieszkanie.
Myślałam wtedy: „nie udźwignę już więcej”.
I pamiętam jak dziś: pewnego ranka obudziłam się
z poczuciem, że… oddycham. A skoro oddycham,
to znaczy że żyję. A jeśli wciąż żyję to…
To to nie jest koniec!
Zaczęłam doceniać najprostsze rzeczy.
I codziennie robić jeden malutki krok do przodu.

To był ten czas kiedy skonfrontowałam moje
„rozumowe” postrzeganie świata z tym, czego
naprawdę pragnę. Zawsze szukałam niezależności,
zwłaszcza tej zawodowej. Zamiast utyskiwać
„nad losem złym” zaczęłam pracować nad wiarą
w siebie, szukać w sobie cech, które są cenne
(każdy je ma!). I które mogłyby zapewnić mi
utrzymanie bez konieczności powrotu na etat.
Tak zaczął rozwijać się projekt KatieJay
(zawsze miałam artystyczne zacięcie :o) ).

Pamiętam mój pierwszy handmade`owy
brelok do kluczy. To jest niesamowite, że kiedy
działamy „na bieżąco”, krok po kroku, wydaje
nam się, że te kroki nic nie znaczą, są dla nas
tak małe! A po pewnym czasie, oglądamy się wstecz
i okazuje się, że one tworzą taaaki długi dystans,
który zupełnie nagle jest już za nami.

Jedno z moich ulubionych powiedzeń mówi,
żeby nigdy nie rezygnować ze swojego marzenia
tylko dlatego, że zrealizowanie go wymaga czasu.
Czas i tak upłynie… To ważne co wybieramy dziś.
I wytrwałość. Bo to tworzy nasze juto.

Wierzę, że prawdziwe szczęście przychodzi wtedy,
gdy robimy w życiu to, co naprawdę kochamy.
Większość z nas bardzo za tym tęskni, lecz nigdy
po to nie sięga. Wydaje nam się, że nie jesteśmy
wystarczająco „dobrzy”, że nie mamy wystarczających
środków na inwestycję w nasz biznes, że nie podołamy
wyzwaniom. Ale pytanie, jakie zadajemy sobie stając
przed najważniejszymi dla nas decyzjami, nigdy
nie powinno brzmieć: „czy to się da zrobić??”,
tylko „jak mogę to zrobić”? (!).

Marzenia są realne. Nawet jak leżysz z połamanymi
gnatami i nie masz na dzisiejszy obiad. Możesz zrobić
jeden maleńki, malutki krok… Otworzyć komputer.
Wysłać maila. Podejrzeć co robi konkurencja.
Najdłuższą podróż zawsze zaczyna się od pierwszego kroku.
Dziś wiem to na 100%.

Z miłością
Kasia Łobaczewska 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów